Zbiornik na deszczówkę 3000 l – Mikroretencja i montaż w kontekście smart home
Mark
Autor
Zbiornik na deszczówkę 3000 l – Mikroretencja i montaż w kontekście smart home

Podoba Ci się ten artykuł?

Tworzenie poradników zajmuje dużo czasu, a na stronie nie chce reklam. Jeśli pomogłem i masz na to ochotę — postaw mi kawę . To motywuje do dalszego pisania!

MarkLabs · Deszczówka · Autonomiczne podlewanie · Część 1

Zbiornik na deszczówkę 3000 l, Mikroretencja i początek mojego autonomicznego systemu podlewania

Około 200 m² dachu, cztery miejsca odbioru wody, niewielka działka, powstający ogród i podziemny zbiornik 3000 litrów. To pierwszy etap projektu, który docelowo ma zakończyć się działającym autonomicznie systemem podlewania z własnym sterownikiem, ESP32, ESPHome i Home Assistant.

To będzie cała seria

Ten tekst jest pierwszą częścią większego projektu. Nie opisuję gotowego systemu, który od dawna działa w ogrodzie. Ogród jest dopiero w fazie tworzenia, a kolejne elementy instalacji będę wykonywał w najbliższych miesiącach.

Kolejne artykuły będą więc powstawały w miarę rzeczywistych postępów prac. Pokażę pomiar poziomu wody, układanie instalacji nawadniającej, podział ogrodu na strefy, elektrozawory, budowę rozdzielnicy i własnego sterownika oraz późniejszą integrację wszystkiego z Home Assistant. Efektem całej serii ma być faktycznie działający, możliwie autonomiczny system podlewania, a nie demonstracyjny układ złożony na biurku.

Ten projekt nie zaczął się od Home Assistant

Na blogu takim jak MarkLabs łatwo byłoby zacząć tę historię od ESP32, czujników, automatyzacji i YAML-a. Tyle że elektronika wcale nie była początkiem tego projektu.

Na początku był znacznie bardziej przyziemny problem:

Co właściwie zrobić z wodą spływającą z około 200 m² dachu?

W moim przypadku woda z dachu jest odbierana w czterech niezależnych miejscach. Nie miałem jednego wygodnego punktu, do którego można byłoby skierować wszystkie rury spustowe i uznać temat za rozwiązany.

Do tego działka nie jest duża. Ogród dopiero powstaje, ale docelowo będzie miał około 200 m² i oczywiście w cieplejszych miesiącach będzie potrzebował wody.

W pewnym momencie coraz mniej logiczne wydawało mi się więc traktowanie deszczówki wyłącznie jako czegoś, czego trzeba się szybko pozbyć. Przecież kilka dni później mogę potrzebować dokładnie tej samej wody do podlewania.

I to jest dla mnie właściwy początek smart home. Najpierw pojawia się rzeczywisty problem do rozwiązania. Dopiero później zastanawiam się, gdzie elektronika i automatyka mogą zrobić coś lepiej.

Jest jeszcze kwestia kanalizacji

Drugi powód całej inwestycji był jeszcze bardziej praktyczny. Nie miałem sensownego miejsca, w które mógłbym po prostu odprowadzić wodę spod wszystkich rynien, a skierowanie jej do kanalizacji sanitarnej nie jest prawidłowym rozwiązaniem.

Polskie przepisy zabraniają wprowadzania wód opadowych i roztopowych oraz wód drenażowych do kanalizacji sanitarnej. Warto tutaj podkreślić słowo sanitarnej, bo jest to ważne rozróżnienie.

Ważne

Nie należy upraszczać tego do zdania, że deszczówki nie wolno odprowadzać do żadnej kanalizacji. Kanalizacja sanitarna i kanalizacja przeznaczona do odprowadzania wód opadowych to dwie różne instalacje. Możliwości dla konkretnej posesji trzeba sprawdzić lokalnie.

U mnie zamiast szukać sposobu na pozbycie się deszczówki coraz bardziej naturalne stawało się pytanie, jak ją zatrzymać i później wykorzystać.

W ten sposób problem z wodą z rynien zaczął zmieniać się w projekt przyszłego systemu podlewania.

Dlaczego tylko 3000 litrów?

To prawdopodobnie pierwsze pytanie, które sam zadałbym po zobaczeniu parametrów całej instalacji:

„Około 200 m² dachu i tylko 3000 litrów zbiornika?”

Tak. I od razu napiszę: gdybym miał odpowiednio dużo miejsca, bardzo chętnie zamontowałbym zbiornik znacznie większy.

Przy takiej powierzchni dachu nie miałbym nic przeciwko 5 m³, 7 m³ albo jeszcze większej pojemności. Z punktu widzenia ilości wody spadającej z dachu większy magazyn zdecydowanie dałoby się wykorzystać.

Problem polega na tym, że zbiornika nie wybiera się wyłącznie na podstawie kalkulatora.

Trzeba go jeszcze fizycznie zmieścić na konkretnej działce. Potrzebny jest wykop, dostęp do włazu, miejsce na wykonanie robót ziemnych, możliwość przeprowadzenia rur i zachowanie przestrzeni na wszystko, co ma znaleźć się później w ogrodzie.

U mnie właśnie dostępna przestrzeń była jednym z najważniejszych ograniczeń.

3000 litrów jest więc kompromisem. Nie wynikiem obliczenia, z którego wyszło, że dokładnie taka pojemność jest idealna, lecz wartością, którą udało się rozsądnie pogodzić z rzeczywistą ilością miejsca na niewielkiej działce.

200 m² dachu potrafi dostarczyć naprawdę dużo wody

Wystarczy bardzo prosty rachunek, żeby zobaczyć skalę.

W przybliżeniu 1 mm opadu na powierzchnię 1 m² odpowiada 1 litrowi wody.

Dla około 200 m² dachu daje to teoretycznie:

5 mm deszczu – około 1000 litrów
10 mm deszczu – około 2000 litrów
15 mm deszczu – około 3000 litrów
20 mm deszczu – około 4000 litrów

To oczywiście wartości teoretyczne. W praktyce występują straty związane między innymi ze zwilżeniem powierzchni dachu, filtracją i samym przepływem przez instalację. Do pokazania skali zjawiska takie przybliżenie jest jednak bardzo użyteczne.

Widać więc od razu, że 3000-litrowy zbiornik przy takim dachu nie jest ogromnym magazynem.

Nie zamierzam tego ukrywać ani udowadniać, że mniejszy zbiornik jest lepszy. Nie jest. Po prostu w moim przypadku był rozsądnym kompromisem między pojemnością i ilością dostępnego miejsca.

Co ciekawe, dopiero po pełnym sezonie będę mógł odpowiedzieć na znacznie ważniejsze pytanie: jak bardzo jego ograniczona pojemność przeszkadza w rzeczywistym użytkowaniu?

I właśnie tutaj później przydadzą się dane zbierane przez Home Assistant.

Mój wybór: płaski Garden FLAT 3000 l

Ostatecznie zdecydowałem się na podziemny zbiornik Garden FLAT 3000 l.

Sam korpus ma około 244,5 cm długości, 160 cm szerokości i tylko 106,5 cm wysokości. Wlot i wylot mają rozmiar DN110, a zbiornik wykonano z polietylenu.

W moim przypadku właśnie niski profil miał duże znaczenie. Im głębszy zbiornik, tym bardziej komplikuje się wykop i sam montaż. Przy małej działce każdy taki parametr zaczyna mieć znaczenie znacznie większe niż na rysunku technicznym.Zbiornik na deszczówkę 3000 l – Mikroretencja – MarkLabs

Wybrany przeze mnie zestaw obejmował również elementy potrzebne do korzystania z deszczówki, w tym pompę, filtr na dopływie, nadbudowę, pokrywę i elementy połączeniowe.

Nie traktujcie tego jeszcze jako długoterminowej recenzji tego modelu. Mogę opisać wybór, montaż i pierwsze doświadczenia. O trwałości, wygodzie serwisowania i wadach konkretnego zbiornika sensownie będzie rozmawiać dopiero po dłuższej eksploatacji.

Najwięcej pracy nie widać po zakończeniu montażu

Zbiornik na deszczówkę 3000 l – Mikroretencja –Sam niebieski zbiornik jest najbardziej efektowną częścią całego przedsięwzięcia. Szczególnie na zdjęciach z montażu.

Problem w tym, że zbiornik sam z siebie niczego jeszcze nie zbiera.

W moim przypadku wodę trzeba było doprowadzić z czterech miejsc. Łączna długość instalacji odpowiedzialnej za zebranie jej i doprowadzenie do zbiornika wynosi około 40 metrów.

To oznacza rury, kształtki, wykopy, zachowanie odpowiednich spadków, przejścia pomiędzy poszczególnymi fragmentami instalacji i sporo pracy, której po zasypaniu wszystkiego praktycznie nie widać.

I właśnie dlatego cena samego zbiornika jest dość kiepską odpowiedzią na pytanie, ile kosztuje wykonanie takiej instalacji.

Zbiornik na deszczówkę 3000 l – Mikroretencja – home assistant

Ile kosztowała całość?

Rzeczywisty koszt wykonanej inwestycji
około 9000 zł
łącznie z robotami ziemnymi

Całość kosztowała mnie około 9 tysięcy złotych, już razem z wykonaniem robót ziemnych.

Podaję tę wartość, bo przed rozpoczęciem takiej inwestycji dużo bardziej interesowałaby mnie właśnie ta liczba niż cena samego plastikowego zbiornika w sklepie.

Oczywiście 9000 zł nie jest żadnym uniwersalnym cennikiem.

Ktoś, kto ma jedną rurę spustową kilka metrów od miejsca montażu i jest w stanie dużą część prac wykonać sam, może zmieścić się w zupełnie innej kwocie.

U mnie cztery miejsca odbioru wody, około 40 metrów instalacji oraz roboty ziemne miały znaczący wpływ na finalny koszt.

Zbiornik na deszczówkę 3000 l – Mikroretencja – MarkLabs smarthome

Mikroretencja była dodatkowym argumentem

Drugim elementem, który pomógł mi podjąć decyzję o wykonaniu całości właśnie teraz, był program Mikroretencja.

W aktualnej edycji programu osoby fizyczne posiadające nieruchomość z budynkiem mieszkalnym jednorodzinnym mogą ubiegać się o wsparcie instalacji służących między innymi do zbierania, magazynowania i późniejszego wykorzystywania deszczówki.

Na moment publikacji tego artykułu dofinansowanie może wynieść do 90% kosztów kwalifikowanych, maksymalnie 8000 zł na jedno przedsięwzięcie. Program ma charakter refundacyjny, więc dotyczy wykonanych inwestycji spełniających określone warunki.

Moja dotacja nie została jeszcze rozliczona

To bardzo ważne doprecyzowanie. Inwestycja jest wykonana, ale w chwili pisania tego artykułu moje dofinansowanie nie zostało jeszcze ostatecznie rozliczone. Nie będę więc pisał, że otrzymałem konkretną kwotę ani odejmował maksymalnego dofinansowania od podanych wyżej 9000 zł. Do rzeczywistych liczb wrócę dopiero po zakończeniu całej procedury.

To istotne także dlatego, że całkowity koszt mojej inwestycji i suma kosztów kwalifikowanych do programu nie muszą być identyczne.

Program dokładnie określa, jakie elementy mogą zostać objęte wsparciem. Przykładowo zwykła instalacja rynnowa będąca odwodnieniem dachu jest wymieniona wśród elementów, które nie są objęte dofinansowaniem.

Jeżeli planujesz podobną inwestycję pod kątem dotacji, nie opieraj zakupów wyłącznie na tym artykule. Przed wydaniem pieniędzy sprawdź aktualny regulamin i dokumentację właściwego dla swojego województwa WFOŚiGW. Zasady programu, terminy i kwalifikowalność konkretnych kosztów mogą się zmieniać.

Przy okazji warto robić dużo zdjęć podczas montażu. Nie tylko dlatego, że mogą być potrzebne jako dokumentacja inwestycji.

Po zasypaniu zbiornika i wszystkich instalacji większość najciekawszych elementów po prostu znika. Zdjęcia z prac są później jedynym sposobem, żeby zobaczyć, co naprawdę znajduje się pod ziemią.

Skoro wszystko było rozkopane, od razu przygotowałem przewody

I właśnie w tym miejscu historia zaczyna powoli przechodzić z deszczówki do automatyki.

Od początku wiedziałem, że zbiornik nie będzie końcem projektu. Ogród ma docelowo otrzymać automatyczne podlewanie podzielone na kilka sekcji.

Jeżeli więc teren i tak był rozkopany, był to najlepszy możliwy moment, żeby przygotować przewody potrzebne do rzeczy, których jeszcze fizycznie nie mam.

W tej chwili mam już przygotowane:

• przewód zasilający pompę,
• przewód sterowniczy 10 × 0,5 mm²,
• doprowadzenie do miejsca pompy,
• doprowadzenie do miejsca przyszłych elektrozaworów,
• połączenie z miejscem w domu, w którym powstanie przyszła rozdzielnica.

W domu oba przewody kończą się dokładnie tam, gdzie planuję zamontować osobną małą rozdzielnicę systemu podlewania.

To tam znajdą się zasilacze, zabezpieczenia, elementy sterujące elektrozaworami i własny sterownik oparty na ESP32.

Przewód 10 × 0,5 mm² ma jednak jeszcze jedno ważne zadanie.

Tym samym przewodem będę przesyłał do rozdzielnicy sygnał z czujnika poziomu wody w zbiorniku.

Między zbiornikiem a przyszłym sterownikiem jest około 15 metrów. Dwie żyły przewodu zostaną przeznaczone właśnie dla czujnika poziomu, a pozostałe będą mogły obsługiwać elementy przyszłego systemu.

I już teraz wiem, że położenie tego kabla podczas robót ziemnych było bardzo dobrą decyzją.

Jeżeli podczas budowy masz otwarty wykop, dodatkowy przewód albo pusty peszel kosztuje stosunkowo niewiele. Ponowne rozkopanie gotowego ogrodu kilka miesięcy później jest dokładnie tym, czego chcę uniknąć.

Ogród dopiero powstaje i właśnie dlatego zaczynam tę serię teraz

Mógłbym poczekać dwa lata.

Pokazać gotowy trawnik, kilka skrzynek z elektrozaworami, gotową rozdzielnicę i ekran Home Assistant z kilkoma przyciskami.

Tylko że wtedy zabrakłoby najciekawszej części:

Jak właściwie dojść od zbiornika zakopanego w ziemi i praktycznie pustego ogrodu do działającego autonomicznie systemu podlewania?

Dlatego chcę opisywać wszystko na bieżąco.

Kiedy będę rozkładał instalację nawadniającą, powstanie artykuł pokazujący jej rzeczywiste prowadzenie. Kiedy przyjdzie czas na sekcje ogrodu, pokażę ich podział i dobór elementów. Kiedy zacznę budować sterownik, powstanie materiał o jego projekcie, zasilaniu, wyjściach, zabezpieczeniach i obudowie.

Jeżeli popełnię po drodze błąd albo zmienię pierwotną koncepcję, nie chcę tego później wygładzać tak, jakby wszystko od pierwszego dnia było oczywiste.

Dla mnie właśnie takie materiały są najbardziej wartościowe.

Docelowo nie chcę zwykłego zegara do podlewania

Najprostszy sterownik ogrodowy może działać według harmonogramu:

06:00 → otwórz sekcję 1 → podlewaj 20 minut → zamknij

I oczywiście takie rozwiązanie działa.

Skoro jednak cały system powstaje od podstaw, chcę wykorzystać automatykę trochę mądrzej.

Pierwszą informacją, którą sterownik powinien znać, jest odpowiedź na bardzo proste pytanie:

Ile właściwie mamy wody?

Jeżeli w zbiorniku zostało jej bardzo mało, automatyka powinna o tym wiedzieć.

Później do tej informacji będzie można dokładać pogodę, opady, harmonogramy, poszczególne strefy, historię zużycia i kolejne warunki.

Ale zanim zaczniemy podejmować inteligentne decyzje, najpierw musimy nauczyć system wiarygodnie mierzyć to, co już mamy.

Następna część serii

Jak sprawdzić poziom wody w podziemnym zbiorniku?

To będzie pierwszy elektroniczny etap całego projektu.

Do pomiaru zamówiłem hydrostatyczny czujnik TL-136 o zakresie 0–1 m i wyjściu 4–20 mA.

Nie będzie mierzył odległości od pokrywy zbiornika do lustra wody. Sonda zostanie zanurzona w zbiorniku i będzie określała poziom na podstawie ciśnienia słupa wody.

Sygnał 4–20 mA prześlę około 15 metrów istniejącym przewodem do rozdzielnicy. Tam chcę zbudować własny układ pomiarowy wykorzystujący ADS1115 i ESP32.

Mam już ADS1115. Czujnik jest w drodze.

Nie chcę przygotowywać tej części wyłącznie na podstawie katalogu producenta i cudzych schematów. Najpierw TL-136 trafi na stół. Zmierzę rzeczywisty sygnał, podłączę ADS1115, porównam odczyty z multimetrem, wykonam kalibrację i dopiero wtedy pokażę kompletny układ.

Docelowa droga będzie wyglądała mniej więcej tak:

TL-136
→
4–20 mA
→
ADS1115
→
ESP32
→
ESPHome
→
Home Assistant

A później wychodzimy do ogrodu

Pomiar poziomu będzie tylko pierwszym elektronicznym klockiem.

Kolejne etapy będą już związane bezpośrednio z budową systemu nawadniania.

Będę opisywał przygotowanie poszczególnych stref, prowadzenie instalacji podczas tworzenia ogrodu, dobór elementów podlewania i elektrozaworów.

Równolegle powstanie własny sterownik.

Na dzisiaj zakładam w nim między innymi:

• ESP32,
• zasilanie z osobnej rozdzielnicy,
• sterowanie elektrozaworami,
• pomiar poziomu zbiornika,
• lokalny wyświetlacz OLED,
• fizyczną obsługę na miejscu,
• diagnostykę,
• ESPHome i integrację z Home Assistant.

Nie chcę przy tym, żeby podstawowe działanie ogrodu zależało od telefonu albo od otwartej aplikacji Home Assistant.

Home Assistant ma dołożyć bardziej zaawansowaną logikę i wygodne zarządzanie, natomiast sam sterownik powinien zachować sensowną lokalną obsługę.

Co chcę mieć na końcu tej serii?

Dzisiaj gotowy jest pierwszy duży element: magazyn wody.

Na końcu chciałbym dojść do systemu, który nie wymaga ode mnie codziennego zastanawiania się, czy uruchomić podlewanie.

deszcz
→
zbiornik
→
pomiar
→
decyzja
→
podlewanie

Chcę też zbierać dane przez cały sezon.

Dzięki temu zamiast zgadywać będę mógł sprawdzić, czy 3000 litrów rzeczywiście okazało się zdecydowanie za mało, jak często zbiornik dochodził do pełna, jak szybko zużywaliśmy wodę i ile potrzebowały poszczególne części ogrodu.

Dopiero wtedy będzie można uczciwie odpowiedzieć, jak ten cały pomysł sprawdza się w praktyce.

Na dzisiaj etap pierwszy jest zakończony

✓ zbiornik 3000 l jest zamontowany,
✓ woda jest zbierana z czterech miejsc,
✓ powstało około 40 m instalacji zbierającej,
✓ pompa jest na miejscu,
✓ przewód zasilający pompę jest doprowadzony,
✓ przewód 10 × 0,5 mm² jest przygotowany pod przyszłe sterowanie i pomiar,
✓ w domu czeka miejsce na rozdzielnicę,
→ następny etap: pomiar poziomu wody.

Projekt trwa
Dzisiaj pod ziemią jest zbiornik.
W następnej części zaczynam mierzyć wodę.
Później powstanie ogród, instalacja, sterownik i automatyka.

A na końcu sprawdzimy, czy ze wszystkich tych elementów rzeczywiście uda się zbudować system, który potrafi podlewać ogród sam wtedy, kiedy powinien, i możliwie rozsądnie gospodarować zgromadzoną deszczówką.

Źródła i ważne informacje

Mikroretencja: informacje dotyczące aktualnych zasad programu, wysokości dofinansowania, kosztów kwalifikowanych i sposobu składania wniosków pochodzą z materiałów Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Przed własną inwestycją należy sprawdzić aktualną dokumentację właściwego WFOŚiGW.

Prawo: kwestia kanalizacji sanitarnej wynika z ustawy z dnia 7 czerwca 2001 r. o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków, w szczególności art. 9 ust. 1.

Zbiornik: w projekcie wykorzystuję Garden FLAT 3000 l. Wymiary i podstawowe parametry podano na podstawie aktualnej karty produktu.

Społeczność MarkLabs

Dyskutuj na forum

Pytania, doświadczenia i rozwiązania do tego artykułu publikujemy teraz na forum MarkLabs.

Otwórz dyskusję na forum

Wymagane jest bezpłatne konto MarkLabs. Dotychczasowe komentarze bloga nie są przenoszone.

buycoffee.to